Chałupa poszła, bo ja już takiej dużej nie potrzebuję. (Osobnicy zwani dziećmi powyfruwali z gniazda na dobre). Poza tym schody......17 lat temu, jak się tam wprowadziłem, to schodów na piętro było tylko 14. Teraz to jest ich chyba ze 140!

I z każdym mijającym rokiem tych cholernych schodów przybywa.

Chce kupić coś bardzo płaskiego, nawet bez jednego stopnia!
Inna sprawa, że ja się cały czas oglądam za domem, a z mojego muszę się wyprowadzić do 1 marca! Czyli jednak autentycznie będę bezdomny!
re. waliza: Tutejsze chałupki są jak najbardziej z tektury. Ale nie zapominaj, że tu jest inny klimat, no i oczywiście mamy oprócz Disneyland inne atrakcje w postaci trzęsień ziemi. Czyli jak jest trzęsienie w skali 7, to co najwyżej jakaś babcia dostaje zawału z powodu strachu, a chałupki jak stoją, tak stoją. Patrz co się stało na Haiti, w Meksyku, Skopie i wielu, wielu innych miejscach, gdzie domy się składały jak domki z kart. Wbrew pozorom, to trzęsienie może się zdażyć w każdym punkcie na kuli ziemskiej i jest to tylko sprawą "statystyki" i oczywiście czasu, gdy "trząchnie" pod Londynem, Berlinem, Moskwą, czy też Warszawą. Te Gierkowskie wielkopłytowce, to się będą składały na płasko! Aż strach pomyśleć! A mnie chałupka przy siódemce tylko się nad głową pobuja. Przeżyłem tych "większych" trzęsień chyba z tuzin. A małe to są tu prawie codziennie. Nawet się na nie nie zwraca większej uwagi. Tak jak nie zwraca się uwagi na deszcz w Anglii.
