Rewolwer czarnoprochowy.

Broń czarnoprochowa

Moderator: Moderatorzy

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
waliza
Site Admin
Posty: 8897
Rejestracja: 30 marca 2004, 21:28
Lokalizacja: Teneryfa, albo inna wyspa z taka samą flagą
Kontakt:

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#31 Post autor: waliza » 12 listopada 2010, 23:37

Z tym zaczepem w Walkere to jest tak, żep odobno lubi sie zlamac. Z tym sie nie spotkalem. Spotkalem sie za to z tym, że pobojczyk lubi opasc przy strzale duzym ladunkiem. Jest na to sposob- dorobic zaczep jak w dragoonie. Oryginalne walkery tak przerabiano wiec jest to jak najbardziej historyczne.
nie chcę mieć racji, szukam prawdy/ Baikal 27/ Weatherby PA08/ Hatsan Escort Magnum.

Awatar użytkownika
casull454
Posty: 301
Rejestracja: 22 października 2010, 12:39

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#32 Post autor: casull454 » 13 listopada 2010, 02:31

Casull się czepił .31-ki jak Guliwer Glocka ale casyll jest jak najbardziej obiektywny.
Pocket i Baby Dragoon to dobre konstrukcje tak samo jak S&W mod. I i II, czego dowodzi ich ówczesna popularność.
Po prostu nie mieści mi się w głowie aby używać .31 albo .22Short przeciwko ludziom i zaufać im w sytuacji krytycznej. :!:
Tym bardziej w broni "ostatniej szansy" w której liczy się rażenie, dające poczucie bezpieczeństwa i wiarę w skuteczność broni która ma mi w razie czego uratować życie.

Są modele broni i typy amunicji którym bym w żadnym razie nie zaufał i mając możliwość wybrać coś innego, nie powierzył bym im swojego życia,
choć poza tym uważam je za dobre i mające swoje zalety.
Niemniej- co stanowczo podkreślam- są to moje subiektywne odczucia i kwestia gustu co w żaden sposób nie utrudnia mi obiektywnej oceny danej konstrukcji. 8)

Awatar użytkownika
Razorblade1967
Posty: 2409
Rejestracja: 2 sierpnia 2008, 21:32

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#33 Post autor: Razorblade1967 » 13 listopada 2010, 03:42

casull454 pisze:Po prostu nie mieści mi się w głowie aby używać .31 albo .22Short przeciwko ludziom i zaufać im w sytuacji krytycznej. :!:
Tym bardziej w broni "ostatniej szansy" w której liczy się rażenie, dające poczucie bezpieczeństwa i wiarę w skuteczność broni która ma mi w razie czego uratować życie.
No i widzisz Ty sobie nie wyobrażasz, ale jak widać kupa ludzi sobie to wyobrażało przez wiele lat. Przecież kieszonkowe pistolety do samoobrony w kalibrze 25ACP (masa pocisku i Vo zbliżona do kuli w .31 Colt pocket) były bardzo popularne i powstało i w końcu do dzisiaj sporo. Podobnie jak jest całkiem sporo pistoletów kieszonkowych w kalibrze .22LR.

Kupę lat ludzie tego używali, bronili się skutecznie, zostawali z takiej broni zabici i było dobrze. Sam znam osobiście przypadek gdy gość się obronił od ulicznego za pomocą .22LR przed trzema napastnikami i to bynajmniej nie strzelając "między oczy", a zupełnie celowo pozbawiając najagresywniejszego możliwości poruszania się (z przestrzelonymi kolanami to największy twardziej nie ustoi na nogach, ot fizjologia ...).

Wbrew powszechnemu mniemaniu jak coś jest małe to wcale nie musi być niecelne. Mamy w klubie kilka sztuk kieszonkowych pistoletów na .22LR (np. Erma EP452, EP752, FEG, Bersa, Taurus) i strzela się z tego na 25m do wojskowej tarczy 22p (czyli głowa z górną częścią ramion) z założeniem, że liczą się tylko trafienia w "żółte" (odkryta twarz, zakładamy, że .22 LR nie przebija hełmu, a od dołu chroni kołnierz nawet kiepskiej przeciwodłamkowej kamizelki) i jakaś nie ma problemu - dobre 95% pocisków w to "żółte" trafia.

Przez lata małe pistolety i rewolwery na słaba amunicje wystarczały ludziom do samoobrony, bo w sumie człowiek to delikatny mechanizm i łatwo go zepsuć - tylko ostatnio jakoś się nimi gardzi. od pewnego czasu jak coś nie ma minimum .357 Magnum to przestaje się nadawać do samoobrony. Już na 9mm Para się "kwęka". Czy nie jest to aby pokłosie czerpania z działań AT na świecie i kilku głośnych cudownych przypadków (trafień, które nie poskutkowało - oczywiście nie mówi się o tych 99,99% które poskutkowały) lub blamaży policji (która swoją nieudolność zwaliła na rzekomo nieskuteczną broń)? W zdecydowanej większości przypadków broń na słaba amunicje wystarcza do obezwładnienia, problem polega na tym, że antyterrorysta musi mieć taką broń, że na 100% musi osiągnąć działanie obalające i to natychmiast, bo delikwent może mieć palec na detonatorze lub na spuście broni celującej w zakładnika. No i zrobiła się moda na posiadanie "armaty" bo wszystko inne "nie ma mocy" i "rażenia". Jak dla mnie lekka paranoja.

Co ciekawe ten trend i "kult mocy" zaczyna się rozwijać w czasach gdy tak naprawdę broni do samoobrony używa się stosunkowo rzadko (i może dlatego), bo jednak systemy policyjne są tak rozwinięte, że w podróży przeciętny człowiek nie musi liczyć tylko na swoją broń. Jak widać w czasach gdy było inaczej, gdy ta broń faktycznie zapewniała bezpieczeństwo i bywała używana częściej to niewielka energia pocisku zbytnio nie przeszkadzała. Ludzie sobie z tego rodzajem broni radzili, a ilości sprzedawanej broni na niewielkie kalibry (i jej produkcja przez wiele lat) świadczy o tym, że musieli być z tej broni zadowoleni.

Jak dla mnie .31 Colt Baby Dragoon i Pocket broni się sam - popularnością i ilością wyprodukowanych egzemplarzy przez jednak z górą 25 lat.
waliza pisze:Z tym zaczepem w Walkere to jest tak, żep odobno lubi sie zlamac.
No właśnie "podobno" - też się nie spotkałem.
waliza pisze:Spotkalem sie za to z tym, że pobojczyk lubi opasc przy strzale duzym ladunkiem.
Pytanie co to jest "duży ładunek". Instrukcja Uberti podaje 22grs stadndard, 30grs maksymalny czyli 1,5 do 2g. Daje to w Walkerze prędkości początkowe ok. 250-290m/s. Oczywiście wartości podawane są nieco zaniżone, ale takie są procedury bezpieczeństwa.

Kolega ostatnio strzelał przez pomyłkę 1,8g i pociskiem (zaleca się max 25grs-1,6g przy pociskach) i pociski przekraczały prędkość dźwięku (słychać wyraźnie zmianę odgłosu wystrzału) czyli doszły do 340m/s. Kulę też można do tego doprowadzić za pomocą ładunku pewnie zbliżonego do 2,5g - pytanie tylko czy jest sens takiego strzelania i czy nie wyrywa się z gwintu. Po prostu wzrost prędkości nic nie da, albo w sumie sprawę pogorszy.

W każdym razie przy rozsądnych ładunkach nie spotkałem się z opadaniem pobojczyka w Walkerze. Ale może komuś się to tam kiedyś, gdzieś przytrafiło - nie zaprzeczam. Skoro piszesz, że widziałeś - nie mam powodu nie wierzyć. Jestem tylko ciekaw co było przyczyną, czy "wyrobienie" się tego elementu, jeśli tak to po jakim czasie i po jak intensywnej eksploatacji. Ciekawe jakie też ładunki - zalecane przez producenta czy takie bliskie 3g, bo ktoś robi "badania wytrzymałościowe". No bo trochę z tych Walkierów strzelamy (i to nawet intensywnie), a zaczepy podbojczyka trzymają mocno.
waliza pisze:Jest na to sposob- dorobic zaczep jak w dragoonie. Oryginalne walkery tak przerabiano wiec jest to jak najbardziej historyczne.
Co ciekawe koledze zaczął opadać pobojczyk właśnie w Dragoonie i przy słabych ładunkach (1,6g), ale nie wiem co jest przyczyna bo mam mała przerwę w bytności na strzelnicy (nogę miałem w gipsie) i nie spytałem co było przyczyna i czy już to rozwiązał (wymienił).

Delwin
Posty: 463
Rejestracja: 4 maja 2009, 14:27

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#34 Post autor: Delwin » 13 listopada 2010, 08:28

Przez lata małe pistolety i rewolwery na słaba amunicje wystarczały ludziom do samoobrony, bo w sumie człowiek to delikatny mechanizm i łatwo go zepsuć - tylko ostatnio jakoś się nimi gardzi. od pewnego czasu jak coś nie ma minimum .357 Magnum to przestaje się nadawać do samoobrony. Już na 9mm Para się "kwęka". Czy nie jest to aby pokłosie czerpania z działań AT na świecie i kilku głośnych cudownych przypadków (trafień, które nie poskutkowało - oczywiście nie mówi się o tych 99,99% które poskutkowały) lub blamaży policji (która swoją nieudolność zwaliła na rzekomo nieskuteczną broń)? W zdecydowanej większości przypadków broń na słaba amunicje wystarcza do obezwładnienia, problem polega na tym, że antyterrorysta musi mieć taką broń, że na 100% musi osiągnąć działanie obalające i to natychmiast, bo delikwent może mieć palec na detonatorze lub na spuście broni celującej w zakładnika. No i zrobiła się moda na posiadanie "armaty" bo wszystko inne "nie ma mocy" i "rażenia". Jak dla mnie lekka paranoja.
No i AT musi to osiągnąć jednym strzałem. Można doszukiwać się jakiejś realnej konieczności w zwiększaniu wymaganej mocy w tym, że:
- ludzie są jednak nieco wyżsi i ciężsi (często też bardziej otyli) niż te 150 lat temu;
- doszły nowe (ponad alkohol) formy "zaprawiania się" - o ile osoba "wypita" może i była mniej wrażliwa na ból tak jej koordynacja ruchowa powoduje, że napastnikiem jest nieco mniej groźnym, narkotyki mogą tego nie upośledzać w takim stopniu a działać jak środek przeciwbólowy, nie mówiąc o efektach głodu narkotycznego.

Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że przeciętny mieszkaniec Dzikiego Zachodu był twardszy i odporniejszy na ból niż dzisiejszy mieszczuch :mrgreen:.

Pewne "zwiększenie" mocy broni do samoobrony jest pewnie zasadne ale czy od razu "niżej Magnum 357 nie schodzimy" to śmiem wątpić. Właściwie podobno ten pęd do zwiększania mocy broni to dopiero lata 70-te (a nawet 80-te) i to szczególnie w USA. Umiarkowani zwolennicy "mocy" przyznają jednak, że ważniejsze jest aby z broni się dobrze strzelało danej osobie i wygodnie nosiło - bo jak broń jest niewygodna w jednym czy drugim aspekcie to albo się nie ćwiczy (bo ręce bolą) i nie umie strzelać albo przestaje nosić bo niewygodnie.

Ale to już totalny OT.
You're gonna bob and weave out of the path of a bullet? That I'd like to see.

Awatar użytkownika
Guliwer
Posty: 497
Rejestracja: 7 kwietnia 2006, 21:03

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#35 Post autor: Guliwer » 13 listopada 2010, 10:10

Zgadzam się z tym co pisze Kol. Razorblade1967. Panuje nieuzasadniona moda na "silną amunicję". To pewnie wina posła Dziewulskiego i telewizji. :lol: Najlepiej do obrony nosić coś na .454Casulla :lol:

Delwin substancje psychoaktywne są znane od zarania dziejów ludzkości. Laudanum co najmniej od XVIw. Kokainę w XIXw. sprzedawano w aptekach bez recepty. Chlanie i ćpanie, to nie jest wynalazek naszych czasów.
"Wtedy wydawało nam się, że jak się ma dwa rewolwery, to ma się wszystko".
Marek Edelman- "Zdążyć przed Panem Bogiem"

Awatar użytkownika
casull454
Posty: 301
Rejestracja: 22 października 2010, 12:39

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#36 Post autor: casull454 » 13 listopada 2010, 11:38

Ok panowie. Już se ze mnie jaj nie róbcie że ja jakiś "Brudny Chary" jestem.
Po prostu nie lubię skrajności, z resztą już napisałem że dzisiaj też przeginają z tą "mocą"
Swoją drogą to jest obecnie pewna tendencja do wracania do słabszych kalibrów do obrony- nowe konstrukcje na 9x17Short czy zapomniany .44Specjal.
Dzisiaj promuje się "małe" krótkie rewolwery na superlekkich stopach i płaskie małe pistolety na plastykowym szkielecie, a z tego po prostu strzela się nie wygodnie z czegoś w stylu .357Mag. Choć są i .44Mag ważące po 600g :!:
Dla małego pistoletu- 9x19, a dla małego rewolweru- .38 Spec. to moim zdaniem górna granica!
Osobiście uważam stary 9x17 za świetny nabój, dający znacznie przyjemniejszy odrzut więc i większą radość ze strzelania.
Bardzo lubię amerykańskie klony Waltherów PP na tę amunicję a Beretta 85 jest po prostu stworzona dla mnie.

A co do Walkerów to miałem takiego od Ubertiego 4 lata. Wystrzeliłem z niego jakieś 25-27000 w tym czasie i nic mi nie opadało. :lol:
Jednak wizualnie raził mnie ten nie podczepiony pobojczyk...
Spotkałem się z odczepiającymi się pobojczykami w kieszonkowych Remingtonach Pocketach od Palmetta.
Kumpel miał dwa na mosiężnych szkieletach. Jeden zaczął często odskakiwać po jakichś 1500 strzałów, więc zamienił go na wersję w nierdzewce.
Drugi ma gdzieś ponad 8000 i odskoczył tylko raz.
Słyszałem o takim zjawisku w Walkerach Piety... ale u nich to pewnie kwestia danej partii, jak zresztą wszystkie inne wady.

Awatar użytkownika
Guliwer
Posty: 497
Rejestracja: 7 kwietnia 2006, 21:03

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#37 Post autor: Guliwer » 13 listopada 2010, 12:57

Robi się OT, więc wróce do "adremu" :lol:

Na iwebie z 1000razy napisano, że rewolwer CP nie nadaje się do obrony ani do niczego innego poza strzelaniem tarczowym minimalną ilością prochu i dużą ilością kaszki manny.
Bo kapiszony spadają, blokują mechanizmy i... no sami wiecie o co chodzi.
Czyli generalnie broń CP a w szcególności Colty CP są do d..y. Dlatego od 2 lat nie strzelam z tego dziadostwa. :D
"Wtedy wydawało nam się, że jak się ma dwa rewolwery, to ma się wszystko".
Marek Edelman- "Zdążyć przed Panem Bogiem"

klaver

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#38 Post autor: klaver » 13 listopada 2010, 13:58

Guliwer pisze:Bo kapiszony spadają, blokują mechanizmy i... no sami wiecie o co chodzi.
To jak niby się nimi bronili 150 lat temu?

tokkotai
Posty: 439
Rejestracja: 7 listopada 2010, 15:10
Lokalizacja: Festung Posen

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#39 Post autor: tokkotai » 13 listopada 2010, 14:24

klaver pisze:
Guliwer pisze:Bo kapiszony spadają, blokują mechanizmy i... no sami wiecie o co chodzi.
To jak niby się nimi bronili 150 lat temu?
Jak to jak? Pewnie dzwonili dzwoneczkiem i cierpliwie czekali na "MILICJE". :wink:

Awatar użytkownika
Razorblade1967
Posty: 2409
Rejestracja: 2 sierpnia 2008, 21:32

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#40 Post autor: Razorblade1967 » 13 listopada 2010, 14:45

Guliwer pisze:Na iwebie z 1000razy napisano, że rewolwer CP nie nadaje się do obrony
Można tam napisać to jeszcze z 2000 razy i nie zaprzeczy to faktom, że za pomocą rewolwerów CP ludzie się całkiem skutecznie zabijali przez dobrze ponad 25 lat, a i dużo dłużej bo przecież z chwilą pojawienia się broni na amunicje zespolona od razu wszystkich rewolwerów kapiszonowych się nie pozbyto.

Ponadto nie jestem pewny czy dobrze to rozumiesz co tam napisali. W dzisiejszym rozumieniu rewolwer kapiszonowy się może i nie nadaje, podobnie jak nie nadaje się np. skałkowy pistolet podróżny, szabla, rzymski miecz itp. Tylko, że w czasach świetności rewolwerów kapiszonowych przeciwnik dysponował bronią podobnej klasy. Wtedy rewolwer taki się jak najbardziej nadawał. Tak samo jak karabin kapiszonowy (czy w ogóle odprzodowy) kiepsko się nadaje do polowania, a jednak wiele lat jakoś skutecznie z takiej broni polowano i to na całkiem spore zwierzęta.

Zresztą co by nie napisano na forach internetowych - współczesna replika rewolweru kapiszonowego jest w pełni sprawną bronią palną, ze względu na lepsze materiały jest bronią o wyższej jakości od oryginałów i jest mniej awaryjna. Oczywiście w przeciwieństwie do broni współczesnej ma wady wynikające z faktu, ze pochodzi sprzed ponad 150 lat - znacznie krótszy jest czas gdy broń może być załadowana (wpływ wilgoci chociażby), przeładowanie broni w praktyce nie występuje (dlatego omawiane tutaj kieszonkowe Colty Pocket w dużej mierze nie miały nawet pobojczyków) czyli dysponujesz tylko tymi 5-6 strzałami, a i wymiary broni w stosunku do jej skuteczności i energii wylotowej są jednak spore. Osiągi godne rewolwerów współczesnych to już "armaty" w stylu Walkera i Dragoona.

Po raz kolejny - w rozumieniu współczesnym broń od obrony osobistej w postaci rewolweru kapiszonowego to oczywiste nieporozumienie, ale w czasach gdy potencjalny napastnik był uzbrojony podobnie lub gorzej (np. w kapiszonowy, jednostrzałowy pistolet) był bronią akurat bardzo dobrą i skuteczną do walki na bliskie odległości.
Guliwer pisze:...nie nadaje się [...] do niczego innego poza strzelaniem tarczowym ...
Oczywiście - współcześnie to już jest tylko zabawa w strzelaniu do tarczy (sylwetek, poperów etc.) ale jak już wspomniał klaver była to skuteczna i popularna broń bojowa 150 lat temu.
Guliwer pisze:...minimalną ilością prochu ...
Nie wiem czemu minimalną - 2 gramowy ładunek prochu (czyli max wg. instrukcji producenta) np. w Dragoonie spowoduje wyrzucenie kuli o masie nieco ponad 9 gramów z prędkością ok. 280-290 m/s (w Walkerze pewnie ok. 300m/s). Energia około 360-380J - może nie jest to dużo, ale porównywalnie np. z .38 Special.
Guliwer pisze:...i dużą ilością kaszki manny.
Obawiam się, że kaszę to sypano akurat do garnka, a nie do rewolweru. W czasach świetności rewolwerów stosowano przybitki (choć nie zawsze), obecnie są to też typowe przybitki filcowe. Ale fakt, że niektórzy robią takie "kulinarne" eksperymenty. :lol:
Guliwer pisze:Czyli generalnie broń CP a w szcególności Colty CP są do d..y.
Rozumiem, że jak w przypadku Glocka ta "fachowa opinia" wynika z dużego doświadczenia praktycznego z rewolwerami kapiszonowymi Colta?

A tak z ciekawości "są do d..y" obecnie czy były takie 150 lat temu? Bo to akurat z Colta wiele kopiowano w XIX wiecznych rewolwerach. Choć oczywiście były rozwiązania lepsze, jak np zamknięty szkielet w Remingtonie 1858.
Guliwer pisze:Bo kapiszony spadają, blokują mechanizmy i... no sami wiecie o co chodzi. [...]Dlatego od 2 lat nie strzelam z tego dziadostwa.
Dla jednego to dziadostwo dla innego ciekawa forma rozrywki strzeleckiej. Mnie tam się jakoś nic nie zacina i blokuje, pobojczyk mi nie spada, procent niewypałów nie jest duży (pewnie mniejszy niż "w epoce"), broń jest wystarczająco celna (niejeden ze współczesną bronią się o tym przekonał, że można mu na strzelnicy "dołożyć" z takiego "starocia"). A rewolwery SA po prostu bardzo lubię - te odprzodowe i odtylcowe.

Guliwer, a tak w ogóle nikt do tego strzelania nie zmusza, zresztą do żadnego, z Glocka też. :twisted: Odnoszę wrażenie, że każda broń, z której ci nie wychodzi strzelanie to "dziadostwo". Glock "dziadostwo", rewolwery kapiszonowe Colta to "dziadostwo". Masz ciekawe podejście do przedmiotu ... w innych dziedzinach życia też? :shock:
tokkotai pisze:
klaver pisze:To jak niby się nimi bronili 150 lat temu?
Jak to jak? Pewnie dzwonili dzwoneczkiem i cierpliwie czekali na "MILICJE". :wink:
Tyle, że ichniejsza "milicja", a także ówczesna milicja (bez cudzysłowu) też chadzała z kapiszonowcami. :lol: :lol: :lol:

tokkotai
Posty: 439
Rejestracja: 7 listopada 2010, 15:10
Lokalizacja: Festung Posen

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#41 Post autor: tokkotai » 13 listopada 2010, 15:16

Razorblade1967 pisze: Tyle, że ichniejsza "milicja", a także ówczesna milicja (bez cudzysłowu) też chadzała z kapiszonowcami. :lol: :lol: :lol:
No i dzwoneczek był znacznie mniej <portable> niż dzisiaj.
Zdaje się musiał wisieć na najbliższej dzwonnicy co czasem dawało kilka godzin drogi pieszo do dzwoneczka :P


<portable> == przenośny, podręczny.

Awatar użytkownika
Guliwer
Posty: 497
Rejestracja: 7 kwietnia 2006, 21:03

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#42 Post autor: Guliwer » 13 listopada 2010, 17:17

Razorblade1967 pisze: Guliwer to, Guliwer tamto...
Nie wszystko na raz :!: Dwoję się i troję i jeszcze źle :?:

Więcej luzu, jeszcze więcej :D
"Wtedy wydawało nam się, że jak się ma dwa rewolwery, to ma się wszystko".
Marek Edelman- "Zdążyć przed Panem Bogiem"

Desert Eagle
Posty: 30
Rejestracja: 1 sierpnia 2009, 12:00

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#43 Post autor: Desert Eagle » 13 listopada 2010, 17:47

A co mają pisać że nadają się do obrony? Po co ludziom podpowiadać żeby nosili przy sobie nabite colty?

Awatar użytkownika
casull454
Posty: 301
Rejestracja: 22 października 2010, 12:39

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#44 Post autor: casull454 » 13 listopada 2010, 19:38

Desert Eagle napisał(a):
A co mają pisać że nadają się do obrony? Po co ludziom podpowiadać żeby nosili przy sobie nabite colty?
...I pas z kaburami i kapelusz... :idea: :lol:

A na poważnie, to nie wydaje mi się żeby noszenie i szybie dobycie Colta czy Remingtona(może... kiedyś...) z 7.7cal lufą oraz cała ta "obsługa" której wymagają, buło na tyle "fajne" dla zwykłego gościa- a nie miłośnika- aby chciał z tym chodzić po ulicy, bo np. wk...wił jakiegoś drecha albo od 20 lat żre się z sąsiadem. Pockety też niczego nie ułatwiają, co najwyżej są poręczniejsze gabarytowo.

Jako pasjonat tej broni, znający ją od podszewki, gdyby mnie sytuacja zmusiła, byłbym skłonny ją nosić czy mieć w domu pod naładowaną ręką (pomijając aspekty prawne). Ale dla tego że znam jej wady i zalety i jej "obsługa" mnie nie przeraża.
A przeciętny człowiek który zetkną by się z nią pierwszy raz i co najwyżej trochę postrzelał i coś tam poczytał, pewnie by zgłupiał chcąc ją użytkować w taki sposób i by sobie odpuścił.

Jakoś przez te parę lat ludziska nie wylegli na ulice z tą bronią, a przestępstw też było kilka właśnie z powody trudnej obsługi

Awatar użytkownika
waliza
Site Admin
Posty: 8897
Rejestracja: 30 marca 2004, 21:28
Lokalizacja: Teneryfa, albo inna wyspa z taka samą flagą
Kontakt:

Re: Rewolwer czarnoprochowy.

#45 Post autor: waliza » 13 listopada 2010, 22:44

Pobojczyk w Walkerze opadal jak strzelalismy ladunkami od 2,5 grama w gore az do pelnej komory czyli wedlug moich obliczen 3,2-3,5 g. W Dragoonie moze opadac z powodu slabej sprzezyny zatrzasku.
nie chcę mieć racji, szukam prawdy/ Baikal 27/ Weatherby PA08/ Hatsan Escort Magnum.

ODPOWIEDZ