Wizyta w zakładzie Uberti :)

Broń czarnoprochowa

Moderator: Moderatorzy

Wiadomość
Autor
asasello
Posty: 3890
Rejestracja: 9 sierpnia 2004, 09:59
Kontakt:

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#16 Post autor: asasello » 5 lipca 2017, 23:20

Jesteście perwersyjni - i pisze wam to jako były posiadacz Trabanta.
"Na wieczne wirowanie, na bezszelestną mękę
Na gniazda niezaznanie, na przeklinanie piękna."
Zaszczepimy posłów?

Awatar użytkownika
waliza
Site Admin
Posty: 8610
Rejestracja: 30 marca 2004, 21:28
Lokalizacja: Teneryfa, albo inna wyspa z taka samą flagą
Kontakt:

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#17 Post autor: waliza » 5 lipca 2017, 23:35

Oj tam. 600tka była bardzo ładna , budziła wręcz sensację. Do tego ten dźwięk silnika ala crazy frog i błękitne spaliny. Ehhh ja chcę mieć znowu 18 lat i mojego trampka. :roll:
nie chcę mieć racji, szukam prawdy/ Baikal 27/ Weatherby PA08/ Hatsan Escort Magnum.

Awatar użytkownika
maziek
Posty: 8268
Rejestracja: 9 września 2006, 22:46

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#18 Post autor: maziek » 6 lipca 2017, 13:23

Ty to chyba waliza 600 to już miałeś mocnego zabytka. Jak byłem kajtkiem to mieliśmy 601 nówkę i to była maszyna. Żadnych problemów a pod górę nie było nań mocnego, plus napęd na przód nieoceniony na bezdrożach (a akurat przydawało się). Był obiektem żartów oczywiście - ale jak na tamte czasy to malina.
ukłony...

Awatar użytkownika
Okruch
Posty: 1516
Rejestracja: 20 listopada 2009, 13:33
Lokalizacja: Tarnów, Małopolska

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#19 Post autor: Okruch » 6 lipca 2017, 16:25

Jak już chwalimy się wizytami...
http://www.milmag.pl/news/view?news_id=168
Dziesiątek
Okruch

Awatar użytkownika
waliza
Site Admin
Posty: 8610
Rejestracja: 30 marca 2004, 21:28
Lokalizacja: Teneryfa, albo inna wyspa z taka samą flagą
Kontakt:

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#20 Post autor: waliza » 6 lipca 2017, 20:59

600tka oczywiście ( nie mylić z mercedesem o tym numerze jak wszyscy złośliwcy wtedy :lol: ) była już wtedy antyczna. Fabryczny brak pasów, czerwone kierunkowskazy z tyłu. Data rejestracji 1 września 1963 o ile pamiętam więc kierunki i pasy mnie nie obowiązywały bo to weszło od 1 stycznia 1964 o ile pamiętam. Gliny nawet uznawały to tłumaczenie bezboleśnie ( kierunki, bo pasy sobie domontowałem). Trampka miałem od maja 1996 więc miał wtedy dużo więcej niż ja.
nie chcę mieć racji, szukam prawdy/ Baikal 27/ Weatherby PA08/ Hatsan Escort Magnum.

Awatar użytkownika
maziek
Posty: 8268
Rejestracja: 9 września 2006, 22:46

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#21 Post autor: maziek » 6 lipca 2017, 21:37

Mój wujcio miał 600-tkę i strasznie się o nią srał, piękna była, bordowo-beżowa dla mnie co jeszcze wonczas koszulinę w zębach nosiłem był jak amerykański krążownik szos - a pewnego dnia nastąpiło coś takiego, że silnika nie dało się zgasić i mało tego po wysprzęgleniu się strasznie rozkręcał i wujcio bal się, że się rozleci, hamulce były za słabe, żeby go zadusić na biegu i w końcu biedny wujcio przyhamował ile się dało na wysokim biegu i "oparł" się o drzewo, wtedy w końcu zgasł. Poza zderzakiem nic się nie stało, mówili, że to samozapłon był, sensacja na osiedlu na miarę lądowania UFO :) - z początku jak pomykał pod blokiem wszyscy myśleli, że wujcio albo za tęgo pociągnął, albo zwariował :) .
ukłony...

jarekvolvo
Posty: 68
Rejestracja: 20 grudnia 2016, 22:04
Lokalizacja: Milanówek

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#22 Post autor: jarekvolvo » 6 lipca 2017, 21:56

Marzył mi się zawsze poprzednik Trabiego - P70, czyli "odwrócona" dekawka, niestety, był nieosiągalny... Za to, przez dziewięć lat remontowałem IFE F9 - od totalnego wraku do stanu - jak na tamte czasy - perfekcyjnego. Poprzedniczka Warczyburga, o cudownej linii i silniczku grającym "gę, gę, gereę gę gę... " :D Cuuudo :)

asasello
Posty: 3890
Rejestracja: 9 sierpnia 2004, 09:59
Kontakt:

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#23 Post autor: asasello » 7 lipca 2017, 23:35

maziek pisze:Mój wujcio miał 600-tkę i strasznie się o nią srał, piękna była, bordowo-beżowa dla mnie co jeszcze wonczas koszulinę w zębach nosiłem był jak amerykański krążownik szos - a pewnego dnia nastąpiło coś takiego, że silnika nie dało się zgasić i mało tego po wysprzęgleniu się strasznie rozkręcał i wujcio bal się, że się rozleci, hamulce były za słabe, żeby go zadusić na biegu i w końcu biedny wujcio przyhamował ile się dało na wysokim biegu i "oparł" się o drzewo, wtedy w końcu zgasł. Poza zderzakiem nic się nie stało, mówili, że to samozapłon był, sensacja na osiedlu na miarę lądowania UFO :) - z początku jak pomykał pod blokiem wszyscy myśleli, że wujcio albo za tęgo pociągnął, albo zwariował :) .
Czemu nie zakręcił kranik?
"Na wieczne wirowanie, na bezszelestną mękę
Na gniazda niezaznanie, na przeklinanie piękna."
Zaszczepimy posłów?

Awatar użytkownika
mkl1
Posty: 362
Rejestracja: 12 lutego 2012, 17:35
Lokalizacja: Katowice

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#24 Post autor: mkl1 » 8 lipca 2017, 10:42

A Wartburga 900 (kaczkę) pamiętacie zapewne. To był pierwszy samochodzik mojego ojca..... taki biało bordowy. Potem zamontowaliśmy silnik od 1000-ki i był szybszy od syrenki :D
Nitro i CP od 223rem , aż do .58 :) i jakiś "wiaterek" lat 1970-tych się też znajdzie :)

jarekvolvo
Posty: 68
Rejestracja: 20 grudnia 2016, 22:04
Lokalizacja: Milanówek

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#25 Post autor: jarekvolvo » 8 lipca 2017, 12:07

A zwróć uwagę, że przez pewien krótki czas do Syreny 103 montowano zespół napędowy od Warczyburga 312 - model był oznaczony jako 103 S - potocznie zwany "folksdojdczem" - to dopiero latało :)
Warti 900, czyli 311 miał silnik prawie taki sam, jak IFA "poliftowa", czyli już z pompą wody na pasek, z mocą 45 KM - starsza IFA miała obieg termosyfonowy, 37 koni a ogrzewanie stanowił stalowy lejek za chłodnicą, łapiący ciepłe powietrze ;)

Awatar użytkownika
maziek
Posty: 8268
Rejestracja: 9 września 2006, 22:46

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#26 Post autor: maziek » 8 lipca 2017, 16:30

Inny mój wujcio miał wartburga, był to już samochód stary kiedy go kupił. Wujcio co rok na zimę rozkładał go na śrubki, patroszył wszystko - i malował. Rok w rok. Pamiętam śmieszny widok samochodu na kołkach i bez dziobu - cały przód był zdemontowany. Ech to były czasy. Tym wartburgiem 2 rodziny w 6 osób jechały co rok pod namiot - ja byłam taki kajtek, że podawano mnie sobie z przodu na tył i odwrotnie, była też komenda "milicja" - co oznaczało nurkowanie pod nogi :) . Piasty kół napędzanych sczepiane były z półośkami na kliny z miękkiego metalu - tych klinów za cholerę nie można było kupić a co jakiś czas się zużywały - x akcji było typu stoimy sobie na poboczu a wujcio pilnikiem szlifuje klin z kawałka metalu :) . Ale to była prawdziwa limuzyna :) .
ukłony...

jarekvolvo
Posty: 68
Rejestracja: 20 grudnia 2016, 22:04
Lokalizacja: Milanówek

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#27 Post autor: jarekvolvo » 8 lipca 2017, 23:17

Ha, na kliny był sposób :) - należało zaopatrzyć się w stare wiertła przemysłowe i wycinać je na wybrany wymiar, kosztowało to kilkanaście brzeszczotów i pęcherze na dłoniach, ale były niezniszczalne. Druga sprawa to stan łożysk i wyważenie kół. I oczywiście bardzo mocne dokręcenie nakrętki piasty... .

Awatar użytkownika
maziek
Posty: 8268
Rejestracja: 9 września 2006, 22:46

Re: Wizyta w zakładzie Uberti :)

#28 Post autor: maziek » 9 lipca 2017, 08:06

P.S. asasello - nie wiem.
ukłony...

ODPOWIEDZ