Amunicja z samospalającymi się łuskami, terminologia

Rakietowa i lufowa oraz amunicja

Moderator: Moderatorzy

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
AKMSN
Posty: 2271
Rejestracja: 29 maja 2007, 21:35
Kontakt:

Amunicja z samospalającymi się łuskami, terminologia

#1 Post autor: AKMSN » 19 września 2014, 21:30

Pod wpływem tematu o armatach i ich zamkach zainteresowałem się terminologią dotyczącą amunicji stosowanej we współczesnych armatach czołgowych. Chodzi mi o amunicję ze samospalającymi się łuskami. Otóż kiedyś stosowałem po prostu określenie "samospalające się łuski", ale teraz zauważyłem że niektórzy stosują po prostu określenie "amunicja bezłuskowa". No właśnie, czy te naboje armatnie z samospalającymi się łuskami to amunicja bezłuskowa. Spotkałem się z opinią że nie, bowiem "opakowanie" współczesnych naboi czołgowych (czy samych ładunków miotających) nie jest sprasowanym ładunkiem miotającym. Spotkałem się również z opinią że amunicja ta jest bezłuskowa, bez patrzenia na to czy "opakowanie" naboju pełni rolę ładunku miotającego, czy po prostu spala się nie będąc ładunkiem miotającym

Tutaj można również dyskutować czy samospalające się łuski gdzie po strzale pozostaje metalowe denko są faktycznie samospalającymi się łuskami, czy może jakimiś "częściowo samospalającymi się łuskami", skoro jednak metalowe denko pozostaje (a zazwyczaj pozostaje, choć są wyjątki, jak gwintowane czołgowe armaty brytyjskie kalibru 120mm). Ale chyba jednak nie ma sensu inaczej nazywać samospalających się łusek z metalowym denkiem względem tych go pozbawionych (chodzi mi o ogólne określenie)
Jeśli interesujesz się uzbrojeniem wejdź na Milimoto

dexter 1990
Posty: 3476
Rejestracja: 6 lutego 2005, 21:23

Re: Amunicja z samospalającymi się łuskami, terminologia

#2 Post autor: dexter 1990 » 21 września 2014, 22:15

Takie śliczne denko robi mi za popielniczkę :D. Na pierwszym planie https://www.facebook.com/Dexterkrak/pho ... =1&theater

Awatar użytkownika
waliza
Site Admin
Posty: 8513
Rejestracja: 30 marca 2004, 21:28
Lokalizacja: Teneryfa, albo inna wyspa z taka samą flagą
Kontakt:

Re: Amunicja z samospalającymi się łuskami, terminologia

#3 Post autor: waliza » 21 września 2014, 22:29

O żesz... Jaki to kaliber?
nie chcę mieć racji, szukam prawdy/ Baikal 27/ Weatherby PA08/ Hatsan Escort Magnum.

dexter 1990
Posty: 3476
Rejestracja: 6 lutego 2005, 21:23

Re: Amunicja z samospalającymi się łuskami, terminologia

#4 Post autor: dexter 1990 » 21 września 2014, 23:10

120mm. Z resztą ma podane "120x570". Czyli co, łuska której nie ma ma długość 570mm? :D Pewnie po prostu dł komory.

Wrzucam gratisowe dwie fotki.

Obrazek

Obrazek


Musiałem opróżnić popielniczkę, żeby Ci fotki cyknąć :D. Dzięki za motywację.

Awatar użytkownika
waliza
Site Admin
Posty: 8513
Rejestracja: 30 marca 2004, 21:28
Lokalizacja: Teneryfa, albo inna wyspa z taka samą flagą
Kontakt:

Re: Amunicja z samospalającymi się łuskami, terminologia

#5 Post autor: waliza » 22 września 2014, 09:54

Na tej pierwszej focie perspektywa robi robote. Myslalem ze to ze 300mm bedzie.
nie chcę mieć racji, szukam prawdy/ Baikal 27/ Weatherby PA08/ Hatsan Escort Magnum.

dexter 1990
Posty: 3476
Rejestracja: 6 lutego 2005, 21:23

Re: Amunicja z samospalającymi się łuskami, terminologia

#6 Post autor: dexter 1990 » 22 września 2014, 14:00

Racja, faktycznie wyglada na cholera wie jak gigantyczną. Ale aż takiej popielniczki nie potrzebuję :D.

Speedy
Posty: 378
Rejestracja: 19 maja 2004, 21:34
Lokalizacja: Wawa

Re: Amunicja z samospalającymi się łuskami, terminologia

#7 Post autor: Speedy » 2 października 2014, 19:49

Hej
AKMSN pisze:No właśnie, czy te naboje armatnie z samospalającymi się łuskami to amunicja bezłuskowa. Spotkałem się z opinią że nie, bowiem "opakowanie" współczesnych naboi czołgowych (czy samych ładunków miotających) nie jest sprasowanym ładunkiem miotającym.
Jestem głęboko przekonany, że coś takiego do armaty jest niewykonalne. Faktycznie wcześniejsze wersje naboju pośredniego 4,7 mm (firmy Dynamit Nobel do kbk HK G11 z lat 70.-80.) były zrobione w podobny sposób: sprasowane z prochu kulkowego i chyba jeszcze dodatkowo sklejone czymś (klejem nitrocelulozowym?). Założenie było takie, że w pierwszej fazie wystrzału najszybciej wypala się klej, bo jego warstwa jest cieńsza niż średnica tych kuleczek, i ładunek w dużym stopniu rozpada się na kulki o prawidłowych rozmiarach. I faktycznie, nie pamiętam na 100% czy ten klej tam potem był, czy samo ciśnienie (bardzo wysokie w tej broni) rozrywało te sprasowane kulki dostatecznie dobrze, w każdym razie powtarzalność parametrów między strzałami była zadowalająca. Jednak w przypadku armaty moim zdaniem tak by się nie dało. Ładunek miotający, spory bo o masie przecież kilku kilogramów, pękałby w tej pierwszej fazie w nieobliczalny sposób, co odbijałoby się na parametrach balistycznych. A to w artylerii wszelakiej jest rzecz absolutnie fundamentalna - jak największa powtarzalność parametrów pomiędzy strzałami, bez niej nie da się celnie strzelać.
AKMSN pisze: Spotkałem się również z opinią że amunicja ta jest bezłuskowa, bez patrzenia na to czy "opakowanie" naboju pełni rolę ładunku miotającego, czy po prostu spala się nie będąc ładunkiem miotającym
Ja bym też się do tego przychylał. Opakowanie jest oczywiście wliczone w bilans energetyczny, energia i gazy jakie wytwarza mają pewne znaczenie balistyczne. To, czy taka łuska ma dodatkowo metalowe denko, czy spala się w całości, nie ma moim zdaniem dużego znaczenia z punktu widzenia użytkownika naboju. Podobne są własności, na podobne rzeczy trzeba uważać (zagrożenie pożarowe) i w podobny sposób się z tym obchodzić. Denko ma znaczenie dla konstruktora broni (łatwiej uszczelnić zamek, bez denka trzeba się zdrowo nakombinować - ale jak najbardziej da się, są i były używane takie układy), ale dla użytkownika to moim zdaniem nie za bardzo.
Pozdro
Speedy

ODPOWIEDZ