Pistolety z zamkiem swobodnym

Broń współczesna

Moderator: Moderatorzy

Wiadomość
Autor
Phouty
Posty: 5468
Rejestracja: 25 sierpnia 2008, 05:05
Lokalizacja: Terytorium Pod Obcą Okupacją

#61 Post autor: Phouty » 7 sierpnia 2009, 10:18

Oj nieładnie Phouty, nieładnie. Trzy posty pod rząd. (Co wy tam ludzie-forumowicze....powymieraliście?)
Ale mam bardzo dobre usprawiedliwienie. Zacząłem przeglądać moje stare papiery, ażeby zebrać materiały na napisanie tej "pracy domowej", którą obiecałem. Studiując papierzyska, katalogi i książki na temat pistoletów z zamkiem swobodnym w kalibrze 9mm Para., natknąłem się na wzmiankę o konstrukcji o dosyć niebrytyjskiej nazwie "Tarn", która była poddana próbom kwalifikacyjnym dokonywanym przez brytyjską komisję zaopatrzenia wojska w 1945 roku. Coś mi w głowie zaczęło świtać. :roll: Gdzieś już się z tą nazwą wcześniej spotkałem :idea:
Szybki google nie przyniósł zadowalających rezultatów.
Trzeba było sięgnąć do bardzo starych "papierowych" papierów i.....po kawałku obrazek zaczął nabierać ostrości.
Ale cały czas były to tylko strzępy informacji..........Swift Rifle Company of London......specjalizującej się w produkcji militarnych pomocy dydaktycznych w okr. IIWS.......poddało do badań komisjii wojskowej......pistolet on nazwie......"Tarn"......9mm Para.......z zamkiem swobodnym.......i to wszystko!
Jednak gdzieś coś na ten temat więcej słyszałem, t.z.n. gdzieś o tym czytałem, tylko gdzie :?:

Okay, trzeba więc będzie wytoczyć armaty ciężkiego kalibru! Co tu ukrywać, ma się te t.z.w. "przywileje", a jednym z nich jest możliwość chodzenia po sieciach, gdzie nie występują magiczne literki www-dot-blah-blah-blah-dot-coś-tam. Kilka minut czegoś co na "normalnym" necie nazywa się guglowaniem, dało mi dosyć dużo informacji na temat pistoletu w kalibrze 9mm Para. skonstruowanego przez POLSKIEGO KONSTRUKTORA. :shock: :!:
Nazwisko konstruktora brzmi: Kapitaan Zygmunt Stanisław de Lubicz-Bakanowski. Był on "londyńczykiem" w czasie IIWS, a ponieważ miał (chyba) trochę własnej kasy, więc zaczął on robić jakieś biznesy i załapał się w Swift Rifle Co. jako projektant broni, czy też inna wysoka szyszka. (Nie wiem, czy on projektował, bo był szyszką, czy też był szyszką, bo projektował).
Udało mi się dotrzeć do dosyć ciekawych dokumentów, ale niestety oznakowanych "for eyes only", co oznacza, że......nic więcej nie można tu powiedzieć.
Jednakże na szczęście, udało mi się dotrzeć do dokumentu, nie oznakowanego "stemplem". Ażeby być pewnym (hej, nikt nie chce jechać kibitką na Sybir...hm...to znaczy ....dyliżansem na Alaskę), przeczytałem bardzo dokładnie regulamin tej "czytelnii" i znalazłem tam formułkę, która mówiła, że "ograniczona dystrybucja jest dopuszczalna w celach dydaktycznych, poznawczych i badawczych". Ponieważ zgodnie z moją najlepszą wiedzą, zachodzi tu przynajmniej jeden z wymienionych przypadków, pozwalam sobie w najlepszych intencjach zbadania tematu polskiej konstrukcji broni, na opublikowanie odnośnego cytatu w celach publicznego pogłębienia wiedzy w interesującym i ważnym z narodowego punktu widzenia temacie. (Przepraszam za to trochę pompatyczne zdanie, ale zamieszczam je tak na wszelki wypadek. Nigdy nic nie wiadomo. Z tego samego powodu, zamieszczam cytowany tekst w oryginalnym brzmieniu angielskim, ponieważ nie wiem, czy "tłumaczenie" nie jest pogwałceniem jakichkolwiek przepisów).

Dokument pochodzi z: Archives (of) Royal Small Arms Factory, Enfield, United Kingdom.

Tytuł dokumentu: Ordnance Board, "O.B. Investigation No. 1,763, 9mm, self-loading pistol, TARN" (13 April 1945), Royal Small Arms Factory, Enfield.

Cytat: "Four samples of this pistol were submitted for examination. This weapon works on a simple blow-back principle without any form of locking. This, combined with the standard 9mm. cartridge, has resulted in the moving parts being very heavy and supported by an abnormally strong return spring. To ensure a sufficient breech seal the return spring is initially compressed about 4 inches (102 millimeters) when the moving parts are forward. There are no novel features in the design, most of the systems-trigger, disconnector, striker, etc.-being similar to those used in existing pistols.
The general arrangement of safety and hammer axis is poor and requires a great deal of care in assembly to ensure that both members are operative. Finish and workmanship on the four samples submitted is extremely poor. The pins securing the barrel are very soft, as are all the other axis pins in the pistol. Manufacture has been simplified by making the breech and top slide as two separate components keyed together by a heavy cotter [pin]. This principle can be applied to most of the existing self-loading pistols, if required.
Several rounds were fired to test the action, which was shown to be very violent. Accuracy was of a low standard. The pistol is extremly difficult to re-cock after a misfire or at the commencement of firing."


Dalej jest już tylko dopisek, że pistolety zostały zwrócone do wytwórcy razem z kopią negatywnego raportu komisji.

W jednym z katalogów typu "blue book" znalazłem też wzmiankę, iż 7 (?) pistoletów trafiło prywatnymi kanałami po wojnie w ręce kolekcjonerów amerykańskich i że mogą one w sprzyjających warunkach osiągnąć "ponadprzeciętne" ceny uwarunkowane popytem. Ceny (nawet przybliżone) nie są jednak podane.

Tak że koledzy. Proszę zwinąć sztandary, pochować fanfary, kompania honorowa w tył zwrot, do koszar marsz, a tak wogóle, to szanowna gawiedź jest proszona o spokojne rozejście się do domów. Nie ma się czym podniecać. Niepotrzebne było to całe zamieszanie.
(A Phouty niech już lepiej zacznie jakiś jaszczik pakować z bardzo ciepłą bielizną. Może mu ona być bardzo potrzebna w niedalekiej przyszłości. No, ale czasami warto poświęcić się dla (nieistniejącej) idei).
No good deed goes unpunished.
Μολων λαβε
"Przykro mi ale demokracja daje tylko złudzenie udziału we władzy." [bartos061]

Łukasz Gorzkiewicz
Posty: 151
Rejestracja: 5 sierpnia 2009, 10:57

#62 Post autor: Łukasz Gorzkiewicz » 7 sierpnia 2009, 20:17

Jakoś nie powymierali, bo na innych tematach ilość postów rośnie. Dobra, coś napisałem, wal kolejną encyklopedię (a tak w ogóle to szacun za orientację w temacie 8) ).

Awatar użytkownika
Kajor
Posty: 512
Rejestracja: 1 września 2007, 14:29
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

#63 Post autor: Kajor » 8 sierpnia 2009, 01:04

A propos pistoletów z zamkiem swobodnym - Phouty, czytałem, że w Hamburgerii są dość popularne pistolety Hi-Point (9mm Para i .40 S&W) jako broń "na zmarnowanie" (pełnią niejako rolę takiej mocniejszej wiatrówki rekreacyjnej). Jeśli miałbyś kiedykolwiek do czynienia z takim cudakiem, to prosiłbym, żebyś porównał odrzut jego i dajmy na to Glocka w takim samym kalibrze.


(Tak nawiasem mówiąc - chyba mamy nowego lidera w ilości pisanych postów/dzień...)
"A co to ku*wa?! IPSC?!"

Phouty
Posty: 5468
Rejestracja: 25 sierpnia 2008, 05:05
Lokalizacja: Terytorium Pod Obcą Okupacją

#64 Post autor: Phouty » 8 sierpnia 2009, 01:53

Slyszalem o tej firmie, chociaz z nimi osobiscie nie mialem do czynienia.
Dla przykladu:
http://www.hi-pointfirearms.com/handgun ... _40sw.html
Cena mowi sama za siebie. Sa to takie "jednorazowki", cos jak niegdysiejsze "saturday night specials", a w zasadzie to one sa Saturday Nights, ale w wersji "hi-tech". :wink: Odlewane cisnieniowo chyba ze zwyklego plastyku a nie polymeru. (ABS)
Wytworca zapewnia ponoc "dozywotnia gwarancje", co by sie zgadzalo.....dopoki pacjent zyje....bo jak wyzionie ducha....to nie ma juz co gwarantowac. :lol:
Czyste badziewie, ale jak mi cos takiego wpadnie w rece, to oczywiscie "machne recenzje".
No good deed goes unpunished.
Μολων λαβε
"Przykro mi ale demokracja daje tylko złudzenie udziału we władzy." [bartos061]

Awatar użytkownika
Apolinary Koniecpolski
Posty: 2090
Rejestracja: 19 lipca 2008, 11:05
Lokalizacja: Smolanka

#65 Post autor: Apolinary Koniecpolski » 8 sierpnia 2009, 02:57

Phouty pisze:Dokument pochodzi z: Archives (of) Royal Small Arms Factory, Enfield, United Kingdom.

Tytuł dokumentu: Ordnance Board, "O.B. Investigation No. 1,763, 9mm, self-loading pistol, TARN" (13 April 1945), Royal Small Arms Factory, Enfield.

A gdyby ktoś przypadkiem chciał poznać streszczoną w języku ojczystym wersję tego dokumentu, to polecam cz. 2 ze świetnego cyklu "Konstruktorzy emigranci" autorstwa Zbigniewa Gwoździa opublikowaną swego czasu* w "Dresozynie"** ;)




*numer czwarty za rok 2001
**MMS Komandos
Nie chcę mieć racji, w zupełności wystarczy że Was poróżnię lub choć rozdrażnię.
W sprawie prawdy proszę zgłaszać się do walizy Obrazek

Phouty
Posty: 5468
Rejestracja: 25 sierpnia 2008, 05:05
Lokalizacja: Terytorium Pod Obcą Okupacją

#66 Post autor: Phouty » 8 sierpnia 2009, 11:00

Kilka słów zanim zacznę pisać na temat pistoletów z zamkami swobodnymi w kalibrze 9mm Parabellum.
Materiały, które mam pod ręką są dosyć stare. (Połowa lat 90-tych ubiegłego wieku). W związku z tym nie napiszę nic na temat ewentualnych konstrukcji po roku 1993. Niestety, nie mam też w zasadzie materiałów dotyczących krajów byłej Wspólnoty Socjalistycznej.
Czyli w moim opracowaniu będą oczywiście duże luki, ale mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się jakoś "załatać dziury".
Mam też redakcyjny problem, jak to napisać. Postanowiłem więc, że w miarę możliwości będę się trzymał chronologii, a ponadto, będę omawiał zagadnienie w odniesieniu do poszczególnych krajów.
Ponieważ 9mm Para. powstał w Niemczech, (w zasadzie Georg Luger wziął na warsztat nabój 7,63x25 Mauser i "obciął mu szyjkę")*** tak więc logicznym rozwiązaniem będzie zaczęcie od konstrukcji niemieckich.
Nabój 9x19mm jest nabojem silnym i niestety nad wszystkim górują prawa fizyki tak, że coś z tą energią trzeba zrobić. Konstruktorzy więc starali się zwiększyć masę zamka i wzmocnić sprężynę powrotną.
Jedną z pierwszych konstrukcji wyprodukowanych w Niemczech był pistolet "Dreyse" zaprojektowany przez Luisa Schmeissera. Pistolet ten miał chyba nasztywniejszą sprężynę powrotną zastosowaną kiedykolwiek w pistoletach. Odciąganie zamka w prototypach było tak trudne, że tylko najsilniejsi mężczyźni mogli to zrobić i to z dużymi trudnościami. Wyjściem z sytuacji było dodanie przez Schmeissera specjalnej dźwigni, która rozłączała sprężynę od zamka, pozwalając tym samym na bezoporowe jego przesunięcie do tyłu w celu początkowego zarepetowania broni.
Wyglądało to tak:
Obrazek
Pistolet był oferowany na rynku cywilnym około 1910 roku i po wybuchu I WS był on także rozważany jako "broń zastępcza" na potrzeby armii, jednakże nigdy nie został zaakceptowany. Jednakże niektórzy oficerowie używali go jako broni bocznej. Pomimo tego, że nowe pistolety były raczej niezawodne, to jednak po pewnej ilości oddanych strzałów wychodziła na jaw bardzo poważna usterka. Pod wpływem dużych obciążeń, koniec dźwigni odłączającej był w stanie oddzielić się od zamka w czasie oddawania strzału. Konstrukcja pistoletu nie pozwalała wprawdzie na "wystrzelenie" zamka w kierunku twarzy strzelającego, jednakże powodowała nieodwracalne i permanentne uszkodzenie pistoletu. Produkcja tej broni została zaniechana jeszcze przed końcem wojny. Całkowita produkcja tego modelu jest szacowana na tylko kilkaset sztuk w okresie 7-miu lat jego produkcji.
Innym pistoletem tego typu wprowadzonym do użytku armii niemieckiej w okresie Pierwszej Wojny Swiatowej był.......
(Hej, jest 2 w nocy...czyli c.d.n.)
Errata: *** Chodziło o nabój 7,65x25 Borhardta
Ostatnio zmieniony 9 sierpnia 2009, 03:35 przez Phouty, łącznie zmieniany 1 raz.
No good deed goes unpunished.
Μολων λαβε
"Przykro mi ale demokracja daje tylko złudzenie udziału we władzy." [bartos061]

asasello
Posty: 3903
Rejestracja: 9 sierpnia 2004, 09:59
Kontakt:

#67 Post autor: asasello » 8 sierpnia 2009, 11:54

Apolinary Koniecpolski pisze:autorstwa Zbigniewa Gwoździa opublikowaną swego czasu* w "Dresozynie"** ;)




*numer czwarty za rok 2001
**MMS Komandos
W czym?
"Na wieczne wirowanie, na bezszelestną mękę
Na gniazda niezaznanie, na przeklinanie piękna."
Zaszczepimy posłów?

Awatar użytkownika
waliza
Site Admin
Posty: 8634
Rejestracja: 30 marca 2004, 21:28
Lokalizacja: Teneryfa, albo inna wyspa z taka samą flagą
Kontakt:

#68 Post autor: waliza » 8 sierpnia 2009, 14:44

w zasadzie Georg Luger wziął na warsztat nabój 7,63x25 Mauser i "obciął mu szyjkę
Troche bym sie kłocil. Luger zetknał sie wpierw z nabojem 7,63 Borchardta. Sam skonstruowal najpierw 7,65x22 parabellum oparty na nim. Dopiero potem obcial szyjke i powstalo 9x19. Czy to naboj 7,63x25 mauser jest wzorowany na 7,65x22 para czy odwrotnie to dla mnie kwestia dyskusyjna. Na pewno oba naboje byly skonstruowane po Borchadt-cie i on byl protoplasta wszystkich pozniejszych.
nie chcę mieć racji, szukam prawdy/ Baikal 27/ Weatherby PA08/ Hatsan Escort Magnum.

Awatar użytkownika
Apolinary Koniecpolski
Posty: 2090
Rejestracja: 19 lipca 2008, 11:05
Lokalizacja: Smolanka

#69 Post autor: Apolinary Koniecpolski » 8 sierpnia 2009, 20:02

Borchardta patron nie miał przypadkiem oznaczenia 7.65x25?

Zdaje się że jeszcze pokraczny Borchardt-Luger 1898 strzelał tym nabojem.



Uproszczone drzewo rodzinne wygląda chyba tak:

7.65mmx25 Borchardt --> 7.65mmx22Luger --> 9mmx19Luger


I
I
V

7.63mmx25 Mauser

I
I
V

7.62mmx25 Tokariew
Nie chcę mieć racji, w zupełności wystarczy że Was poróżnię lub choć rozdrażnię.
W sprawie prawdy proszę zgłaszać się do walizy Obrazek

Phouty
Posty: 5468
Rejestracja: 25 sierpnia 2008, 05:05
Lokalizacja: Terytorium Pod Obcą Okupacją

#70 Post autor: Phouty » 9 sierpnia 2009, 02:56

Zgadza się, macie rację......zbyt dużo uprościłem. :oops: Ale to był tylko pewien rodzaj mojego "ozdobnika" w tekście. (Napisałem to w cudzysłowie). Zwróćcie proszę uwagę, iż zdjęcie pochodzi z rozdziału książki zatytułowanego "Konstrukcje Hugo Borhardta i Georga Lugera 1893 do 1914" (Sama góra zdjęcia).
Prawidłowo powinno być, że "obciął szyjkę" nabojowi Borchardta.
(Zrobiłem odpowiedni przypis w tekscie postu).
Ale wrócmy do tematu.


Więc innym pistoletem w kal. 9mm Para. z zamkiem swobodnym, był Walther Model 6. Firma Walther miała dużo doświadczenia w produkcji małokalibrowych i świetnie wykonanych pistoletów z zamkami swobodnymi. Już w początkowym okresie wojny, powstało olbrzymie zapotrzebowanie na pistolety wojskowe, ale w "oficjalnym" kalibrze armii niemieckiej jakim był 9mm Parabellum. Ta właśnie sytuacja skłoniła Karla Walthera, (Tutaj ciekawostka: Model 6 był ostatnim pistoletem w którego rozwój Karl Walther był osobiście zaangażowany. Zmarł on w 1915 roku, tym samym, kiedy wyprodukowane zostały pierwsze egzemplarze Modelu 6.), ażeby zaadoptować już istniejący Model 5 (kalibry 25 i 32) do znacznie silniejszego pocisku 9mm Para. Ażeby uniknąć używania zbyt sztywnej sprężyny powrotnej, zastosowano tutaj dosyć pomysłowe rozwiązanie, a mianowicie tak ukształtowano charakterystykę napinania wewnętrznego kurka, że stawiał on bardzo duży opór zamkowi w momencie oddawania strzału (wtedy kiedy "blokada" zamka jest najbardziej potrzebna), jednakże gdy już kurek pod wpływem nacisku zamka zaczynał poruszać się do tyłu, to jego opór gwałtownie spadał. Ułatwiało to także w pewnym stopniu ręczne repetowanie pistoletu. Wystarczyło początkowe mocne "szarpnięcie", a do wykonania reszty ruchu zamka wystarczała już mniejsza siła. Niestety, nawet to rozwiązanie nie pozwalało na długą żywotność mechanizmu. W warunkach bojowych te pistolety po prostu "rozlatywały się" z powodu...ich używania. Używanie w nich w warunkach frontowych "gorącej" wojskowej amunicji, też oczywiście nie polepszało sprawy. Oczywiście Walther 6 nie był na oficjalnej wojskowej liście zaopatrzeniowej, ale niektórzy oficerowie używali go jako broni bocznej. Produkcja Walther 6 została zaprzestana na początku 1917 roku, po mniej niż 2 latach jego wytwarzania. Niestety, archiwa Waltera zostały w większości zniszczone w następnej wojnie, ale bazując na numerachh seryjnych dostępnych egzemplarzy można wnioskować, iż produkcja całkowita przekroczyła 1000 sztuk, jednakże na pewno nie była większa niż 2000 egzemplarzy. Obecnie na rynkach kolekcjonerskich, Walther 6 przynosi "poważne pieniądze", zakładając, że ktoś chciałby go oferować do sprzedaży. Należy on niewątpliwie do kategorii typu "biały kruk".
W latach 30-tych Walther znów pojawił się na scenie. Było to w okresie czasu, gdzie Niemcy na mocy Traktatu Wersalskiego były cały czas pozbawione legalnego rozwoju i produkcji pewnych typów broni o charakterze wojskowym. Olbrzymi sukces Walthera PP i oczywiście PPK, skłonił znów kierownictwo firmy (Adolf H. i ska. też mieli na to jakiś wpływ), aby znów zacząć pracować nad konstrukcją blow-back (w której to firma miała olbrzymie doświadczenie), ale w kalibrze 9mm Para.
UWAGA Jak wynika z materiałów, Walther wykonał kilka różnych prototypów broni różniącej się między sobą w znaczny sposób, jednakże oznakowanych tym samym kryptonimem MP oznaczającym Militaer Pistole. Prowadzi to obecnie do pewnego zamieszania, ponieważ w zasadzie nie wiadomo o który MP chodzi.
Jednym z tych MPs był właśnie pistolet z zamkiem swobodnym. Jednakże te próby zostały dosyć szybko zarzucone, ponieważ skoncentrowano się na konstrukcji pistoletu z blokadą zamka, która później zaowocowała wprowadzeniem modelu P38 do uzbrojenia sił zbrojnych III Rzeszy.
Te eksperymentalne pistolety z zamkiem swobodnym były w zasadzie koncepcyjnym rozwinięciem Modelu 6. Między innymi wydłużono lufę ze 120mm do 127 mm pozwalając tym samym na użycie dłuższej sprężyny i dłuższego, czyli cięższego zamka. Ciężar całkowity pistoletu wzrósł przy tym o 170 gramów (w porównaniu z Mod. 6) i wynosił 1105 gramów.
Produkcja tych pistoletów miała raczej charakter produkcji prototypowej. Nie udało mi się dotrzeć do żadnych konkretnych danych liczbowych. Natknąłem się jedynie na wzmiankę, że "produkcja była znikoma" i że te egzemplarze są bardzo "unikalne" na rynku kolekcjonerskim. Cen oczywiście nikt nie podaje.
Przez następnych 30-kilka lat nic w Niemczech ciekawego się nie działo. Oczywiście zawężam moje stwierdzenie tylko do tematu postu. Dopiero w okolicach roku 1970 i to w otoczeniu kampanii reklamowej w najlepszym amerykańskim stylu, zaanonsowano.....
(Wprawdzie jeszcze 2 nad ranem nie ma, ale jednak przerwę....cdn...)
Ostatnio zmieniony 9 sierpnia 2009, 09:59 przez Phouty, łącznie zmieniany 1 raz.
No good deed goes unpunished.
Μολων λαβε
"Przykro mi ale demokracja daje tylko złudzenie udziału we władzy." [bartos061]

Awatar użytkownika
maziek
Posty: 8283
Rejestracja: 9 września 2006, 22:46

#71 Post autor: maziek » 9 sierpnia 2009, 08:07

Phouty pisze:Ażeby uniknąć używania zbyt sztywnej sprężyny powrotnej ... tak ukształtowano charakterystykę napinania wewnętrznego kurka, że stawiał on bardzo duży opór zamkowi w momencie oddawania strzału ... gdy już kurek pod wpływem nacisku zamka zaczynał poruszać się do tyłu, to jego opór gwałtownie spadał.
Czy w związku z powyższym nie należałoby zakwalifikować tego zamka jako półswobodnego?
ukłony...

Awatar użytkownika
Apolinary Koniecpolski
Posty: 2090
Rejestracja: 19 lipca 2008, 11:05
Lokalizacja: Smolanka

#72 Post autor: Apolinary Koniecpolski » 9 sierpnia 2009, 08:35

Czy podobne rozwiązanie nie było zastosowane w którymś z wczesnych pistoletów Mannlichera?
Nie chcę mieć racji, w zupełności wystarczy że Was poróżnię lub choć rozdrażnię.
W sprawie prawdy proszę zgłaszać się do walizy Obrazek

Phouty
Posty: 5468
Rejestracja: 25 sierpnia 2008, 05:05
Lokalizacja: Terytorium Pod Obcą Okupacją

#73 Post autor: Phouty » 9 sierpnia 2009, 10:21

re. maziek: Technicznie oczywiście tak. Ale nie należy zapominać, że przy silnym naboju, początki otwierania zamka zaczynają się bardzo wcześnie na początku cyklu. Konstruktorzy dążyli na różne sposoby, ażeby to przedwczesne otwieranie wyeliminować. Słownictwo angielskie ma proste określenie tego rozwiązania jako "retarded blow-back", czyli w moim "dupskim" tłumaczeniu opóźniany zamek swobodny. Poza tym, inni konstruktorzy próbowali wykorzystywać różne "sztuczki", ażeby osiągnąć ten sam efekt. Ale do tego jeszcze dojdę, bo jednak tych konstrukcji trochę było.
re. Apolinary Koniecpolski: Będę szczery: W tym momencie nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie. Jestem dosyć głęboko zakopany w papierach dotyczących mojej "rozprawki" tak, że autentycznie nie mam siły, ażeby powyciągać następnych kilka kilogramów makulatury, ażeby to sprawdzić. Jednakże na Twoje pytanie postaram się odpowiedzieć jak tylko czas mi pozwoli. Prawdopodobnie odpowiedź będzie "tak", ponieważ mimo wszystko pomysły same nie spadają z nieba, a konstruktorzy (pomimo zaciętej konkurencji) zawsze byli skłonni dzielić się pomysłami między sobą, czy choćby tylko zalążkami pomysłów.
No good deed goes unpunished.
Μολων λαβε
"Przykro mi ale demokracja daje tylko złudzenie udziału we władzy." [bartos061]

Botras
Posty: 1033
Rejestracja: 8 października 2005, 22:46

#74 Post autor: Botras » 9 sierpnia 2009, 19:01

Phouty pisze:re. maziek: Technicznie oczywiście tak. Ale nie należy zapominać, że przy silnym naboju, początki otwierania zamka zaczynają się bardzo wcześnie na początku cyklu. Konstruktorzy dążyli na różne sposoby, ażeby to przedwczesne otwieranie wyeliminować. Słownictwo angielskie ma proste określenie tego rozwiązania jako "retarded blow-back", czyli w moim "dupskim" tłumaczeniu opóźniany zamek swobodny.
Tony Williams promuje ideę, żeby to, co u nas zwie się zamkiem półswobodnym, opatrywać słowem "retarded", a "delayed" zachowywać dla tego, co po polsku zwie się... nijak! :wink:

Polska terminologia rozpoznaje zasadę działania, gdzie zamek porusza się w tył od początku wzrastania ciśnienia w komorze, ale wolniej, niż swobodny o tej samej masie. Natomiast nie ma polskiego terminu dla broni działającej jak powiedzmy 20 mm x 110 armata HS.404. Tam zamek jest ryglowany, ale odryglowanie następuje bardzo wcześnie, tak że gros energii zamka pochodzi z odrzutu, o którym należałoby powiedzieć, że od chwili odryglowania jest po prostu swobodny.

"Opóźniony zamek swobodny" dobrze oddaje to, jak taka broń działa, ale pokusiłbym się o doprecyzowanie, w każdym razie, gdyby szło o jakąś poważniejszą formę literacką :wink: Wychodzi mi precyzyjniejsze, ale niestety przydługie: "zamek swobodny o opóźnionym otwarciu".
"Swobodny" - bo nie półswobodny.
"O opóźnionym otwarciu" - bo przecież nie napiszemy "ryglowany swobodny", gdy to jest wewnętrznie sprzeczne na gruncie polskiej terminologii. Jednocześnie, skoro on nie jest półswobodny, to jedyny sposób na otwarcie później, niż to by wynikało ze stosunku masy jego masy do tego, co się dzieje w lufie, to uprzednie zaryglowanie.

Prawdziwy problem jest ze wzorami, gdzie z konstrukcji wynika, że zamek jest napędzany zarówno przez "odrzut swobodny" - w znacznej części - jaki czerpie energię jakiegoś tłoka, czy cofającej się lufy! Na ogół (poza czytelnymi przypadkami, jak HS.404, czy któraś z powojennych armat Oerlikona) nie sposób rozpoznać, co ma większy udział w rozpędzaniu zamka. A jakiś próg byłby potrzebny, bo zespoły ruchome większość broni z ryglowanym zamkiem czerpią jakiąś, choćby drobną część energii wprost z lufy za pośrednictwem łuski.

Drugi ciekawy problem jest z wzorami, co działają jak Remington 51 Johna Pedersena :) Tam zamek najpierw jest swobodny, potem się zatrzymuje i jest zaryglowany, a potem dopiero następuję odryglowanie (dzięki temu, że suwadło nadal się cofa). Naturalnie całość energii zamka została pobrana poprzez łuskę. Ani on swobodny, ani półswobodny, ani "opóźniony swobodny".
Where do they put the bait?

Orley
Posty: 128
Rejestracja: 10 lipca 2009, 18:20

#75 Post autor: Orley » 9 sierpnia 2009, 19:57

Botras pisze:Drugi ciekawy problem jest z wzorami, co działają jak Remington 51 Johna Pedersena :) Tam zamek najpierw jest swobodny, potem się zatrzymuje i jest zaryglowany, a potem dopiero następuję odryglowanie.
Zaraz zaraz, bo chyba czegoś tu nie rozumiem - czyli ten zamek przez jakiś czas cofa się całkiem swobodnie, a dopiero potem się zatrzymuje? Ale w takim razie łuska musi się częściowo wysuwać z komory, a dopiero potem zatrzymywać - a czy wtedy ta cześć łuski wysunięta z komory nie wybuchnie?

A jeśli takie rozwiązanie jest możliwie, to dlaczego nie jest możliwy mój pomysł z opóźniaczem hydraulicznym, który też zareaguje nie-od razu?

ODPOWIEDZ