5,56 NATO jest przereklamowany?

Broń współczesna

Moderator: Moderatorzy

Wiadomość
Autor
Roderyk
Posty: 53
Rejestracja: 2 sierpnia 2009, 23:12
Lokalizacja: Warszawa

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#46 Post autor: Roderyk » 6 lipca 2017, 00:01

Witam.
Może się mylę, ale mam wrażenie, że Kochański pisał o czymś w rodzaju granicznej prędkości maksymalnej przebijalności. Chodziło o to,
że pocisk bardzo szybki (blisko wylotu lufy) ulegał szybkiej deformacji lub nawet rozerwaniu po trafieniu w cel. Dopiero po spadku prędkości poniżej pewnej granicznej dla niego wartości pozostawał cały i wykazywał maksymalną przebijalność. Być może twierdzenie to dotyczyło przebijalności drewna - już nie pamiętam.
pozdrawiam.
JESTEM LENIWY!
Ale się staram.

Awatar użytkownika
Okruch
Posty: 1507
Rejestracja: 20 listopada 2009, 13:33
Lokalizacja: Tarnów, Małopolska

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#47 Post autor: Okruch » 6 lipca 2017, 13:38

waliza pisze:Bo pm-y mają lichą przebijalność zwłaszcza, że teraz prawie każdy żołnierz ma tam jakiś pancerzyk czy inną kamizelę balistyczną. Jak wspomniałem wyżej- zapewne możliwość użycia półpłaszczy uprościła by te kombinacje bo albo można by ładować naboje na przemian , FMJ i półpłaszcz albo i jeszcze by pewnie zaraz wynaleźli jakiś półpłaszcz z rdzeniem co by był uniwersalny. No, ale na razie na takie okrucieństwa się nie zanosi.
Mam coś lepszego.
Hydra-Shock,ale "kołeczek" z wolframu, zaostrzony. Zgrzybkowany płaszcz zostaje płytko, a wolframowy rdzeń wyrywa się z płaszcza i penetruje głęboko.

Dostanę Nobla? ;)
Dziesiątek
Okruch

dexter 1990
Posty: 3477
Rejestracja: 6 lutego 2005, 21:23

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#48 Post autor: dexter 1990 » 6 lipca 2017, 14:41

Raczej nie, nic nowego :D. Może nie tyle konkretnie wolfram ale grzybkowanie+ rdzeń to nic nowego.

Awatar użytkownika
Okruch
Posty: 1507
Rejestracja: 20 listopada 2009, 13:33
Lokalizacja: Tarnów, Małopolska

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#49 Post autor: Okruch » 6 lipca 2017, 16:23

To, że grzybkowanie i rdzeń nie jest nowością, to wiem - przecież tak działa wspomniany Hydra-Shock. Tyle, że w H-S rdzeń jest ołowiany, otoczony płaszczem z miedzi, i kołek rozcina tkanki.

W mojej koncepcji rdzeń (penetrator) jest wolframowy, otoczony koszulką ołowianą i płaszczem miedzianym, lub - wersja eko friendly - rdzeń z płaszczem miedzianym. Płaszcz (i ew. koszulka) grzybkują i wyhamowują - ale penetrator wyrwany siłą bezwładności z płaszcza (koszulki) penetruje sobie dalej...
Dziesiątek
Okruch

Awatar użytkownika
waliza
Site Admin
Posty: 8550
Rejestracja: 30 marca 2004, 21:28
Lokalizacja: Teneryfa, albo inna wyspa z taka samą flagą
Kontakt:

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#50 Post autor: waliza » 6 lipca 2017, 20:55

Nie przejdzie. Wolfram za drogi a do tego różne eko- niedoroby zaraz będą krzyczeć, że szkodliwy. Ponoć dla zwierzątek jest szkodliwy jeśli go połkną.
nie chcę mieć racji, szukam prawdy/ Baikal 27/ Weatherby PA08/ Hatsan Escort Magnum.

Speedy
Posty: 379
Rejestracja: 19 maja 2004, 21:34
Lokalizacja: Wawa

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#51 Post autor: Speedy » 6 lipca 2017, 22:20

Roderyk pisze:Witam.
Może się mylę, ale mam wrażenie, że Kochański pisał o czymś w rodzaju granicznej prędkości maksymalnej przebijalności. Chodziło o to,
że pocisk bardzo szybki (blisko wylotu lufy) ulegał szybkiej deformacji lub nawet rozerwaniu po trafieniu w cel. Dopiero po spadku prędkości poniżej pewnej granicznej dla niego wartości pozostawał cały i wykazywał maksymalną przebijalność. Być może twierdzenie to dotyczyło przebijalności drewna - już nie pamiętam.
pozdrawiam.
To zjawisko dość dobrze opisano dla mocnych armat przeciwpancernych z II wojny, akurat po broni strzeleckiej mniej bym się tego spodziewał, ale oczywiście nie jest to niemożliwe. Nazywano to "shatter gap" - coś jakby "luka skruszeniowa"- ponieważ tak jak Rderyk napisał wiązało się to z pękaniem i kruszeniem się pocisku ppanc. przy uderzeniu w twardą przeszkodę - stalowy pancerz np. czołgu.

W takiej kanonicznej postaci "shatter gap" wyglądało w ten sposób, że dla danego układu pocisk-pancerz:
1. z bardzo bliskiej odległości pocisk przebijał pancerz (tego etapu mogło nie być, mogło się od 2. zaczynać)
2. z nieco większej odległości tracił zdolność przebijania
3. ze wzrostem odległości... odzyskiwał zdolność przebijania
4. z dalszym wzrostem dystansu pocisk znów tracił zdolność przebicia.

Etap 1. polegał na tym, że pocisk miał tak wielką energię, iż przy uderzeniu w twardy pancerz ulegał rozpadowi (fragmentacji), jednakże nawet te fragmenty miały dość energii do przebicia przeszkody.
Etap 2. - pocisk nadal miał tak wielką energię że w momencie uderzenia się rozpadał, ale jego kawałki nie miały już jej dość do przebicia pancerza.
Etap 3. - z większej odległości pocisk miał przy uderzeniu na tyle małą energię że już się nie rozpadał, ale na tyle jeszcze dużą, że wystarczała do przebicia pancerza. Oczywiście z odległości jeszcze większej - już nie wystarczała (etap 4.).

(jeszcze mam uwagi do pomysłu Okrucha ale to może jutro)
Pozdro
Speedy

Awatar użytkownika
Apolinary Koniecpolski
Posty: 2077
Rejestracja: 19 lipca 2008, 11:05
Lokalizacja: Smolanka

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#52 Post autor: Apolinary Koniecpolski » 6 lipca 2017, 23:01

A coś podobnego nie wyszło przy badaniach które doprowadziły do powstania 223rem?

Bodaj pociski o za dużej (22 z łuską gabarytowo podobną do 243win) i za małej Ek czy V(chyba jakiś przeszyjkowany 30carbine) nie za bardzo chciały w celu koziołkować i fragmentować, a taki pocisk z 5.56x45(poza skrajnie małymi i dużymi dystansami) był do tego wyjątkowo chętny.
Nie chcę mieć racji, w zupełności wystarczy że Was poróżnię lub choć rozdrażnię.
W sprawie prawdy proszę zgłaszać się do walizy Obrazek

Speedy
Posty: 379
Rejestracja: 19 maja 2004, 21:34
Lokalizacja: Wawa

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#53 Post autor: Speedy » 7 lipca 2017, 15:45

Apolinary Koniecpolski pisze:A coś podobnego nie wyszło przy badaniach które doprowadziły do powstania 223rem?

Bodaj pociski o za dużej (22 z łuską gabarytowo podobną do 243win) i za małej Ek czy V(chyba jakiś przeszyjkowany 30carbine) nie za bardzo chciały w celu koziołkować i fragmentować, a taki pocisk z 5.56x45(poza skrajnie małymi i dużymi dystansami) był do tego wyjątkowo chętny.
Na ile wiem, niczego takiego wtedy (kiedy wymyślano takie pociski, II połowa lat 50. powiedzmy) nie robiono. Stwierdzono od razu, że lekkie szybkie pociski szybko oddają energię w celu więc siła rażenia jest dostatecznie duża i styka. Nikt o ile wiem nie kombinował tam nic wtedy pod katem zwiększania siły rażenia, sztucznego wymuszania koziołkowania itp.

Jeszcze to co Okruch napisał:
W mojej koncepcji rdzeń (penetrator) jest wolframowy, otoczony koszulką ołowianą i płaszczem miedzianym, lub - wersja eko friendly - rdzeń z płaszczem miedzianym. Płaszcz (i ew. koszulka) grzybkują i wyhamowują - ale penetrator wyrwany siłą bezwładności z płaszcza (koszulki) penetruje sobie dalej...
Czym to się właściwie różni od zwykłego pocisku ppanc. z twardym rdzeniem? Tym, że rdzeń się uwolni już przy jakimś słabym uderzeniu? No ok, ale większość masy pocisku stanowi właśnie ów rdzeń, a więc niesie większość jego energii, a więc zabierze ją ze sobą i tyle - wcale nie odda jej szybko w celu, a to jak rozumiem było twoim hmm celem :) niezbyt zręcznie mi się to napisało. :)

Bardzo ciekawą próbę połączenia dużej zdolności przebijania lekkich pancerzy z dużą siłą rażenia ludzi podjęli Niemcy a konkretnie firma HK w I połowie lat 70. ub.w. Zgodnie z ówczesną modą pracowali oni nad bronią mikrokalibrową, bardzo eleganckim karabinkiem HK 36 (nie mylić z HK G36, to coś zupełnie innego) kal. 4,6x36 mm. Nabój nie był jakiś supermocny, energia koło 1100 J, obliczony na efektywną odległość 300 m. No więc by uzyskać wspomnianą efektywność kolesie zrobili ten pocisk dosyć długi i ciężki - 3,6 g (tyle co "stary" 5,56x45, o znacznie większym wszak kalibrze). Pocisk miał wolframowy rdzeń dzięki czemu miał tę zadowalającą zdolność przebijania, nie pamiętam w tej chwili jaką ale chyba mam to w domu w jakiejś publikacji, jak znajdę to napiszę w weekend). No a żeby zwiększyć siłę rażenia goście postanowili wymusić drastycznie koziołkowanie. Wierzchołek pocisku miał niesymetryczne wgłębienie przypominające nieco jak gdyby odcisk maleńkiej łyżeczki (stąd niemieckie określenia Löffelspitz, Löffelgeschosss... a po polsku ostrołuk łyżeczkowy chyba). Wyglądało to tak: (zdjęcie z wiki)

Obrazek

W powietrzu taka niewielka asymetria nie miała znaczenia (pocisk nie był zresztą bardzo szybki, Vo=780 m/s bodajże) natomiast wewnątrz celu żywego następowało niezwykle gwałtowne i intensywne koziołkowanie, a więc energia oddawana była bardzo szybko. Kojarzę fotkę z jakiegoś artykułu, z testów przy strzelaniu w blok mydła czy plasteliny, w którym kontrolny pocisk 7,62x51 wyrwał spora dziurę, 5,56x45 dziurę znacznie większą, natomiast 4,6x36 wywalił dziurę iście przeogromną, można rzec dziurę dziur, przy której tamte dwie wyglądały po prostu żałośnie :D
Pozdro
Speedy

LARPAK
Posty: 796
Rejestracja: 29 sierpnia 2011, 16:44

Re: 5,56 NATO jest przereklamowany?

#54 Post autor: LARPAK » 20 sierpnia 2017, 22:59

Ciekawy ten nabój.
Tutaj nieco więcej fotek oddających jego kształt:
http://www.municion.org/4_6x36/4_6x36.htm

Ciekawe czy zeszlifowanie płaszcza w jakimkolwiek naboju, w kształcie czy układzie jak 4,6 x 36 mm spowodowałoby zwiększenie koziołkowania w celu?
.22 LR, .22 MAGNUM, .25 AUTO, .38 SPECIAL, 9 x 18 mm MAKAROW, 9 x 19 mm PARA, 7,62 x 25 mm, .222 REM, 7,62 x 39 mm, 7,62 x 54R, 12 GA

ODPOWIEDZ